kwiecień 17, 2007
Wiele osób pyta w komentarzach ( a w zasadzie częściej na Googlarce, by potem trafić tutaj ) gdzie, jak i za ile można kupić koszulkę Avenged Sevenfold. No więc na szybko piszę bo na szybko, ale zawsze:
- www.Rockmetalshop.pl - konkretniej TEN link. Powala cena ( 72 zł + kosz wysyłki ), nie powala wybór ( trzy koszulki). Oryginały, z porządnym nadrukiem, 100% bawełna itp. Do wyboru trzy rodzaje nadruku: chaotyczny (stylizowany na koszuli Iron Maiden), na tle flagi USA ( dosyć konkretny i przejrzysty projekt) i ostatnia z nazwą i swoistymi symbolami zespołu
( czaska i rewolwer + trochę krwi ). Ja się nie zdecydowałem kupić którejkolwiek, ale trzeba zaznaczyć, że jest to jedyny polski sklep internetowy w którym można kupić właśnie koszulkę Avenged.
- www.AvengedSevenfold.com - oficjalna strona zespołu, drugi link od prawej ( store ), prowadzi nas do strony z odnośnikami do dwóch sklepów. Tego znajdującego się w USA i tego w Anglii. Nie różnią się zbytnio cenami, za to w tym amerykańskim trochę większy wybór i… trochę większa cena. Tutaj znajdziemy nieco więcej rzeczy do wyboru. Bluzy, czapki, chusty itp. do wyboru, do Avenged
- www.LoudClothing.com (link bezpośrednio) - sklep w Anglii, ceny zbliżone do tych z oficjalnego sklepu, wybór także podobny. Może trochę niższa cena za wysyłkę.
Taa…. Myślę, że trochę pomogłem poszukiwaczom akcesoriów. Może w najbliższym czasie znajdę funduszę na którąś z koszulek. Tymczasem kupujcie sami i mówcie jak było 
1 komentarz |
Avenged Sevenfold, Marudzenie |
Odnośnik
Opublikował/a cypherq
wrzesień 2, 2006
W poprzedniej części zabaw w recenzenta obiecałem, że zrecenzuje większość dostępnych mi kawałków Avenged Sevenfold (Czyli wyłączając Sounding the Seventh Trumpeth - płytę którą można “dorwać tylko i wyłącznie kupując w USA, a na to mnie póki co nie stać
). Poprzedni ODCINEK zakończył się na 6 pozycji. Czas na następne kawałki:
- Trashed and Scattered - City of Evil - Najagresywniejszy kawałek z całego CoE. Szybki, typowo punk-rockowy kawałek, który zwykłych kawałków odróżnia dalsza część. Zmiany rytmu, prędkości… W pewnym momencie dzwięki milkną, zostaje kończąca solówkę giatara i… Tak - w tym utworze można wyładować wszystkie żale i agresję skupioną przez cały dzień. Dlaczego? Krótko mówiąc, do dalszej części utworu zaprasza nas pełen gwałtu, przemocy i nienawiści głos wokalisty i jeszcze bardziej nakręcona perkusja. Utwór doskonale pasuje do zdenerwowanego i wzburzonego słuchacza, który chce się po prostu rozluźnić. Końcówka utworu to apogeum ostrej solówki i agresywnego rytmu wybijanego na perkusji. I spokojny głos wokalisty… Jakby wyciszającego nas po trudach utworu..
- Unholy Confessions - Waking the Fallen - Ten oto utwór wykradł miejsce w czołówce świetnemu Seize the Day. Może dlatego, że od dziecka słuchałem Rammsteina i lubię ciężkie riffy, które atakują nas w tym utworze od samego początku. Co najważniejsze, dopóki nie usłyszałem tego utworu, nie wiedziałem, że można grać tak ciężko grając tak melodyjnie. Prawdziwy punk metal. Utwór typowo koncertowy, pogo, młyn etc. No, przesadzam, aczkolwiek widziałem koncertówkę z Unholy Confessions i myślę, że utwór pasuje tam idealnie.
- Seize the Day - City of Evil - prawdziwie łzawa ballada. Nie do końca, utwór ma swoje “momenty”. Tak jak M.I.A. który jest nieco dłuższy i bardziej rytmiczny. Seize the Day jest mnie przebojowy, jednak to jest w końcu ballada. Przyśpiesza w nastrojowych solówkach, by później dramatycznie zwolnić. Nie podbiła mojego serca tak jak M.I.A., zasadniczo jednak nie lubię ballad, a ta mi się spodobała.
- Eternal Rest - Waking the Fallen - Dlaczego ten utwór podoba mi się? Słucham go po raz setny i… nie mam pojęcia. Po za “kwaśnym” i energicznym gitarowym wstępem, powyższy utwór to mocne darcie mordy. Problem w tym, że jako jedno z nie wielu takich wrzasków - przypadło mi do gustu. Może ze względu na delikatną i wysublimowaną końcówkę? Może dlatego, że to nie jest takie zwyczajne darcie mordy. Można rozróżnić słowa, ponadto całość przypomina.. hmn… Może ośmieszę się w tym momencie, ale armię “nienawistnych”. Słuchając utworu, stoi się pośród jej szeregów i wysłuchuje wywrzeszczanego kazania. Utwór bardzo energetyczny jak mawiają fani techno
- Strength of the World - City of Evil - Czego nie ma w tym utworze! Trudno uwierzyć w to co powiem dopóki nie usłyszy się tego kawałka. Początek to wolna i spokojna gitara (klasyczna ??) do której po chwili dołączają się skrzypce i - uwaga - kastaniety. Utwór inspirowany flamenco, meksykańskim folklorem… Wstęp bardziej kojarzy się z “Doliną muminków” niż z power metalem
Utwór lekki, bardzo lekki, ale ciekawy. Mimo, że w zasadzie jest o niczym, to jednak ma w sobie to coś, ten powód dla którego ten utwór powinien was zaciekawić.
W dzisiejszym ekhm… odcinku to byłoby na tyle. Dalszej części można spodziewać się gdy zdobędę Sounding the Seventh Trumpeth. Postaram się jednak dodać nieco materiałów ( w planie jest tego dużo, nie wiem jak będzie z czasem - chodzi o kilka słów o albumach, jeszcze kilka o samych chłopakach z A7X. A jeszcze trochę o inspiracjach. No tak, materiał na długie jesienne wieczory, które zaczęła zajmować moja druga połowa
Liczba komentarzy: 3 |
Avenged Sevenfold |
Odnośnik
Opublikował/a cypherq
sierpień 22, 2006
Miało być o czymś innym, ale… Znalazłem cytat Matta Shadowa (głównego wokalisty zespołu, ale o składzie nastepnym razem
) o Beast and the Harlot, jakże wspaniałbym kawałku z City of Evil:
“to utwór o dziwkach, złodziejach, marynarzach, i wszystkich którzy przyjeżdżają do miasta i je korumpują, i w dużej mierze jest to utwór o Bogu, który schodzi na ziemię i wymierza im cios mówiąc ‘jeżeli nie jesteście po mojej stronie, zrobię z was tosty’. Więc jest to w pewnym sensie kpina ze słów w Biblii, i próba zastanowienia się ‘czy tak naprawdę się stanie?’ Jest to też metafora do dzisiejszego Las Vegas, dzisiejszego Los Angeles, Nowego Jorku, gdzie dzieją się szalone rzeczy.” Te słowa rzutują na cały album, A7X nie są jednak w żadnym wypadku anty-chrystami jak Marilyn Manson, nie głoszą też żadnej ewangelii, ani nie promują żadnej wiary. Po prostu komentują na swój sposób otaczający nas świat, posiłkując się postaciami i zwrotami z Biblii.”
I wszystko jasne. Ja mam w planie przetłumaczenie M.I.A. (będzie tego, 9 minutowa ballada) i oczywiście Bat Country. Chciałbym jednak dodać, że słowa Matta bardzo dobrze oddają charakter całej płyty A7X, które nie próbuje tworzyć nowej filozofii, nie próbuje nawracać. Mówi o tym co leży na sercu, jednak w odróżnieniu od innych zespółów punk / metalowych, mają na to pomysł. Mowa tutaj w szczególności o polskich zespołach, które często zapominają, że tekst to nie wszystko…
Brak komentarzy » |
Avenged Sevenfold, Marudzenie |
Odnośnik
Opublikował/a cypherq
sierpień 7, 2006
Postanowiłem ostatnio rozszerzyć moją kolekcję utworów tej fantastycznej grupy, tak aby posiadać dwa pełne albumy. Chodziło o najnowsze City of Evil i trochę starsze Waking The Fallen. Na deser pozostawiłem jeszcze album wydany mniej więcej “pośrodku” tych dwóch, czyli Sounding the Seventh trumpet. Razem 23 utwory, ale jak wiadomo żaden album nie jest w całkowicie idealny. Są lepsze i gorsze kawałki, szybsze, wolniejsze, z pomysłem i bez. Pomyślałem więc, że z tych dwóch które mam do dyspozycji utworzę jakże obciachową listę najlepszych kawałków A7X (dobra, poprostu robiłem playlistę w Foobarze i jakoś tak wyszło
) A przedstawia się ona następująco (tytuł - album - dlaczego właśnie to) :
- Bat Country - City of Evil - bez wątpienia najlepszy utwór A7X. Skrajnie szybki, psychodeliczny, ostry punk rock na wstępie. W refrenie brzmiący jak najdelikatniejsza ballada rockowa, by spowrotem przejść do mocnego brzmienia. Mocnego ale Bat Country to nie sieczka. To bardzo melodyjna solówka gitarowa, przewijająca się przez cały kawałek, a mająca swój “szczyt geniuszu i inwencji” mniej więcej w połowie całego utworu i towarzyszący jej cały czas prosty, ale wiele znaczący podkład basowy. Słowem geniusz.
- The Beast and the Harlot - City of Evil - jak wspomniano na oficjalnej stronie zespołu jest to utwór, który z założenia miał być nieco lżejszy niż Bat Country a jednocześnie tak samo żywy i energiczny (przy okazji demonizujący kobiety i show-biznes
) I taki jest. Na początek bardzo mocne wejście pod wstęp do refrenu, w którym można usłyszeć o demonicznej pokusie (taaak, kobiecie
) - bardzo szybkie, ale też niewiarygodnie lekkie “śpiewanie” (bez podkładu basowego, w tle słychać jedyie kolejną melodyjną solówkę gitarową) okraszone perkusją. Utwór ze względu na “lekkość” refrenu bardzo nietypowy, ale jest to kawałek dorównujący Bat Country (może nie jest tak mocny jakbym chciał i dlatego pozycja druga).
- Burn it Down - City of Evil - Początke może zniechęcić. Walą po garach mocniej niż chłopaki z Green Day. Później perkusja nieco przerzedza się i ustępuje miejsca gitarze basowej. Trzeba jednak przyznać, że gitary i melodia ustępują w tym utworze rytmicznej perkusji i wokaliście, który przez chwilę bardziej mówi niż śpiewa, później jednak pokazuje swoje wokalne umiejętności i skalę głosu (nie, nie wrzeszczy
) Warto zainteresować się tekstem tego kawałka.
- Blinded in chains - City of Evil - Nie wiem jak innym, ale mnie ten utwór działa na wyobraźnię. Sam ponad półminutowy wstęp w którym słychać jedynie perkusję i jak zwykle melodyjną gitarę to dla mnie poezja i teatr. Brzmienie gitary “gra” walkę, później rozpacz, by później pokazać, że hmn… “nie daje za wygraną”. Potem przygotowuje się do kontrataku i …atakuje. Dobra, zagalopowałem się trochę, krótko mówiąc kawałek opowiada historię samą muzyką. Ten kawałek jako jedyny jest tak bardzo “mówiony”, nakręcany przy okazji marszową perkusją i gitarą basową. Całość mimo, że grana i śpiewana powoli, sprawia wrażenie typowe dla hardcore’u, tak jakby utór…hmn… galopował.
- The Wicked End - City of Evil - Melodię przewodnią tego kawałka chłopaki zapożyczyli z wstępu do Blinded in Chains. Utwór to ballada, utrzymana w konwencji nie balladowej (tak, wiem, skomplikowane to
). Chodzi poprostu o to, że cały utwór jest szybki, mocno zwalnia jednak w niektórych momentach, zaś sam tekst i styl grania przypomina właśnie balladę.
- M.I.A. - City of Evil - Najlepsza (najdłuższa? 9 min.!) ballada jaką słyszano kiedykolwiek w punk rockowej konwencji. Energiczna, szybka (Ale uwaga, szybka jak piosenki Czerwonych Gitar, nie jak przeciętne kawałki zespołów punkowych
), nieco smutna. Opowiada o rozterkach i smutkach żołnierza (nie jest to jednak płaczliwa opera mydlana, ale bardzo pomysłowa opowieść bez fabuły). Pomimo całej swej energii delikatna i wpływająca na nastrój, smutna lecz nie ponura ballada, kończąca się jakby bitwą opowiadaną przez gitary i zwycięstwem, o którym oznajmia nam 4 osobowy męski chór A7X. Ostatnia minuta tego poematu to naprawdę delikatne i nietypowe zakończenie. Subtelny i ciepły głos, któremu towarzyszy powolna, spokojna i stonowana gitara… Naprawdę, warto posłuchać.
To pierwsza część moich wywodów na temat chłopaków z Kalifornii. Pozostałe postaram się opublikować jak najszybciej. Utworzyłem też kategorię, o nazwie zespołu. Pomyślałem, że za dużo piszę o nich, by szufladkować ich w “marudzeniu”. Miłego słuchania/czytania.
Liczba komentarzy: 6 |
Avenged Sevenfold |
Odnośnik
Opublikował/a cypherq