Open Football Engine

sierpień 23, 2009

Postanowiłem stworzyć nowy projekt, tak dla rozwoju i z ciekawości. Więcej o nim już wkrótce w powiązanej kategorii oraz oddzielnej zakładce. Mam już roadmap, materiały, a także zakres możliwości które chce osiągnąć. O co chodzi? O (tymczasowa nazwa) Open Football Engine. Silnik rozgrywający mecze piłki nożnej w wirtualnej rzeczywistości. Tak “twój Football Manager”. Każdy może korzystać z jego “możliwości”. Może wpływać na jego zachowanie, odwzorowanie atrybutów czy też fizyki, sposób gry.

W sieci znalazłem tylko jeden artykuł pomocny w jakikolwiek sposób. Wkrótce na blogu ukaże się jego tłumaczenie. Oprócz tego artykułu znalazłem wątek na gamedev.pl, a w nim 1 minutowy filmik przedstawiający działanie silnika, napisanego w javie. Niestety, wątek jest z przed 2 lat, a autor nie odpowiada na pytania czy prośby o jakiekolwiek prośby czy materiały. Nie poddajemy się.

Silnik będzie stworzony pod C#, z obsługą OpenGL. Jeszcze nie wiem, czy silnik będzie się uczył, czy będę korzystał z jakichś algorytmów genetycznych. Wszystko jest określone na papierze, a zostanie zweryfikowane krok po kroku. Póki co, dodałem nową kategorię na blogu i niebawem dodam przetłumaczonego arta.

Jeśli ktoś czuje się na siłach – zapraszam do współpracy.

PS. Pogrzebałem trochę i okazało się,  że w sieci są jeszcze dwie części wspomnianego art’a. Łącznie 4, zredagowane w jeden spójny dokument PDF. Tłumaczenie trochę się przeciągnie, ale chcę je zrobić porządnie a myślę, że warto.


Kiedyś ludzie się bali.

sierpień 9, 2009

Lubię średniowiecze. Ta stanowczość, te kary, ten porządek. Nie twierdzę, że wszytko było wtedy w najlepszym porządku (tak jak okres sanacji nie był całkiem dobry [dla niektórych wcale, ale to moje zdanie]), ale było coś co różniło tamten okres od tego co działo się później. Tego całego cywilizowania kar, dbania o co raz to wymyślniejsze prawa człowieka, poprawność polityczną.

Przeciwnicy kary śmierci twierdzą, że wprowadzenie jej nie zmniejsza liczby przestępstw nadających się do użycia tej kary. Czyli ludzie się nie boją, nie na tym to polega. W średniowieczu też się nie bali. Jak ktoś miał zabić, zgwałcić, być pedofilem etc., to nim zostawał, to robił to. Była jedna zasadnicza różnica.
Zawsze pokrzywdzony: rodzina zabitego, zgwałconej, obrażonej osoby, czy też sam poszkodowany, mogli mieć nadzieję na to, że winny zostanie ukarany. Zostanie ukarany adekwatnie do swojej winy. Oko za oko, ząb za ząb. Będzie cierpiał, umrze, przez następne 20 lat nie zobaczy nawet skrawka słońca. Oczywiście zdarzały się wyjątki. Ktoś był bogaty – mógł się wykupić w pewnych wypadkach. Ale była nadzieja, że winny zostanie przykładnie ukarany. My nie mamy takiej nadziei.

Złodzieje odbywają kary w więzieniach, czasem żyjąc lepiej niż uczciwi, lecz biedni ludzie. Kiedyś zastosowano by którąś z kar mutylacyjnych: obcięto by palec, dłoń.

Dzisiaj złodziej albo napastnik, jeśli zostanie przy próbie napadu, rabunku pobity “za mocno” przez swoją ofiarę (pokrótce chodzi mi o obronę konieczną), może się poskarżyć w sądzie, o ile będzie w stanie. Kiedyś można było najść swojego napastnika i wtłuc mu bezkarnie prawem odwetu. Sami wymierzaliśmy sprawiedliwość – w majestacie prawa. Czerpaliśmy satysfakcję z zemsty. Wiedzieliśmy, że winny został ukarany tak jak byśmy chcieli.

O karach rozpisywać się nie będę – rozpisano się już wystarczająco. Nie popieram oczywiście średniowiecznych egzekucji w myśl “im brutalniej tym lepiej”. Chwalę sobie karę śmierci jako adekwatną do wielu przewinień. Pod warunkiem, że wykonaną w cywilizowany sposób. Tylko jak słyszę, że facet który z zimną krwią wybił całą rodzinę nie może cierpieć 2 minut po wstrzyknięciu trucizny, to cóż jeszcze mam powiedzieć?

Kiedyś nawet plotkarzom i kłamcom zakładano na głowę maskę, żeby ich ośmieszyć, uciszyć. Dla dzieci, jeszcze sto lat temu, przygotowane były kary cielesne w stylu pas i klapsy. Teraz dziecka nie można dotknąć, od razu staje się wyrodnym rodzice, albo tępym brutalem co to nie umie wychować bez przemocy fizycznej. Nauczyciel nie przyłoży linijką, jemu mogą przyłożyć. Dokąd to nas prowadzi?

Anglicy już wiedzą dokąd. Próbują wrócić z “kozą”, zaostrzają szkolne regulaminy. Czy nie jest jeszcze za późno? Dziesiątki roczników to rozwydrzone i pyskate bachory, dziesięciolatkowie obrażający dorosłych ludzi, fajki, alkohol, seks – wszystko w wykonaniu dzieci z podstawówki. Co dalej? Staczamy się czy ktoś wreszcie przekrzyczy obrońców niewinnych?


doSomething() czy somethingDo() ?

sierpień 7, 2009

Mam straszny problem. Od kilku dni zmagam się przy swoim projekcie z ogromnym problemem :)

Czy kodując stosować nazewnictwo doSomething()?
Np. getSomething(), setSomething()

Czy może somethingDo()
Analogicznie somethingSet(), somethingGet().

Zależy mi na wydajności, więc nie robiłem oddzielnych plików dla metod każdego modelu, tylko w jednym pliku mam metody bazodanowe. No i zastanawiam się kiedy będzie mniejszy bajzel…