Odszedł wielki ateista.

marzec 10, 2009

Nie znam się na kardiochururgii. Nie znam zasług profesora Religi w tej dziedzinie. Nie czytałem wielu wywiadów z jego udziałem, nie znałem jego poglądów politycznych. Znam tylko jego pogląd na wiarę, życie po śmierci i samą śmierć.

Podziwiam go za to, że do końca życia pozostał ateistą. Jak twardo a zarazem spokojnie, bez mrugnięcia mówił o wiecznym śnie, o tym, że po śmierci będzie leżał w ziemi. Że przestanie istnieć.

Chciałbym sobie wyobrazić co czuł. Chciałbym być w połowie pewny swojego zdania jak profesor Religa. Nie jestem tak inteligentny. Moje myślenie nie jest tak doskonale ułożone. Myślenie o tym, że po śmierci zwyczajnie mnie przerasta. Bałem się śmierci wierząc w Boga i boję się jeszcze bardziej będąc ateistą.

Chciałbym, żeby, jak to ktoś napisał, profesor Religa się pomylił. Żeby okazało się, że jednak przesadził z pesymizmem.  Chciałbym wierzyć, że kiedyś podam mu rękę i odetchnę z ulgą. Na razie piszę: odszedł wielki ateista. Taki mój idol. Taki człowiek starej daty, ale z myśleniem nowocześniejszym niż którykolwiek młody ateista. Odszedł. Leży w ziemi. I tak będzie do końca.