Praca samodzielna cz.1
Żeby nie było żadnego kontrataku na mnie później, muszę zaznaczyć, że notka ta nie jest atakiem na Stuq’a w związku z jego notką. Jest tylko dłuższą formą odpowiedzi na jego posta. Na tyle długą, że postanowiłem ją napisać w warunkach domowych przy kawie i ciastku. I niezawodnym Wordzie.
Na początek kwestia szkoły. Naszej szkoły z wszystkimi jej wadami i zaletami. Zabawne jest tak hurtowe ocenianie nauczycieli w naszej szkole, niestety uczniowie często wolą się nie zastanawiać nad tym i od razu przyjąć najprostszą wersję. Czyli, że w szkole nauczyciele są źli i uczą źle albo trochę mniej źle.
Pani z matematyki. Uczniowie, których oceny z matematyki kształtują się na poziomie dopuszczający lub dostateczny w 100% przypadków mają pretensje wyłącznie do nauczycielki. Że nie potrafi uczyć, tłumaczyć, że za szybko, że za krótko, że zadania za trudne na klasówce i mnóstwo innych bezzasadnych argumentów. Jak takie usprawiedliwianie się ma do rzeczywistości, najlepiej widać na moim przykładzie. Wprawdzie nigdy nie narzekałem na nauczycieli, chyba, że byli tragiczni (ekhm, teraz np. zacząłem w pewnym przypadku), ale moje oceny z matematyki faktycznie były tragiczne. W tym roku ( semestrze na razie) oprócz „trójki” z odpowiedzi, nie zszedłem poniżej poziomu „dobrego”. Na koniec roku planuję mieć przynajmniej dobry z matmy i wiem, że nie będzie to „mission imposible”. Dlaczego? Bo zacząłem się po prostu uczyć. Siedzę w domu i robię wszystkie przykłady z lekcji samodzielnie. Te przepisane z tablicy (bo na lekcji nie zdążyłem), te znalezione w podręczniku (bo jest tam ich sporo) a jeśli jeszcze starcza czasu, te ze zbioru zadań wypożyczonego z biblioteki. I takie 40 przykładów zrobionych w domu widać później na sprawdzianie, z którego dostaję Bdb.
Oczywiście najłatwiej olać to, pójść połazić po osiedlu i ponarzekać, że nauczycielka matematyki jest beznadziejna. Szkoda czasu na naukę, nie?
SOiSK. Tutaj oceny nauczyciela są skrajne. Jedni lubią ten styl nauczania i sprawdzianów, inni wręcz przeciwnie. Jednak w dalszym ciągu najbardziej narzekają Ci, którzy dostają najsłabsze oceny. Nigdy się nie uczyłem do tego przedmiotu (chyba, że przed lekcją na przerwie – pozdrawiam Kaczmara i jego zeszyty), ale wynika to raczej z tego, że wiedza na temat komputerów zatrzymuje się w mojej głowie bardzo łatwo i na długo. Jednak, jeśli ktoś ma trudności z zapamiętaniem tych wszystkich nazw, technologii itp., to może po prostu siądzie nad zeszytem godzinę i ocena z pytania z „dopa” zmieni się w „dobry”?
Po raz kolejny okazuje się jednak, że taka godzina w tygodniu to za dużo. Łatwiej siąść w ławce po otrzymaniu oceny i „powrzucać” trochę nauczycielowi, oczywiście tak żeby nie słyszał. Powylewać na niego żale z frustracji związanej z kolejną kiepską oceną.
Programowanie. Tutaj frustracja jest chyba największa. Nie wszyscy są urodzonymi programistami, jednak tak się składa, że do zrozumienia podstaw pisania programów w Pascalu potrzeba przynajmniej podstaw merytorycznych. Nawet jak ktoś potrafi myśleć logicznie to powinien znać składnie tego języka. Jednak od pierwszej lekcji programowania, braki w znajomości języka, są coraz większe. Jasne, że analiza programu może pomóc w zrozumieniu jakiegoś tam zagadnienia, ale jak ktoś nie zna składni to i tak przy próbie napisania własnego programu „wyłoży się” niechybnie. I zarzuty, że nauczyciel kompletnie nie potrafi tłumaczyć są tutaj śmieszne. Bo on tłumaczy, co najmniej nieźle, ale większość i tak go nie rozumie mając potężne braki z poprzednich zajęć. Logiczne.
A już perfidią jest znany tekst, że „przykłady przepisuje z książki”. A skąd ma je do cholery brać?! Z głowy? Ma w niej nosić tysiące przykładów? Ma pisać przykład „na bieżąco”, tracąc czas na zastanowienie i ryzykując błędy, chociaż ma obok siebie książkę, z której ten przykład można przepisać? Nie przepisuje przykładów, „bo się nie zna”. Gdyby tak było to nie pomagałby w czasie lekcji pisać trudniejsze programy, a w czasie sprawdzianu nie podpowiadałby subtelnie nieco gorszym uczniom.
Pewnie narażam się na potężny atak, bo moje poglądy są drastycznie inne od poglądów reszty, ale to już nie mogło dłużej siedzieć w mojej głowie. Mam dosyć wysłuchiwania tych bezzasadnych narzekań na wszystkich i wszystko. Ta szkoła nie jest idealna, ale nie jest „absolutnie do dupy” i da się z niej wynieść pożyteczną i użytkową wiedzę INFORMATYCZNĄ. Ciąg dalszy notki wkrótce…
grudzień 3, 2007 @ 4:19 pm
“,,,dopuszczający lub dostateczny w 100% przypadków mają pretensje wyłącznie do nauczycielki,,,,”
Mieszcze się w tym zakresie ale bardzo dawno żadnych pretensji nie miałem
W Większości przypadków niedostateczny jest wynikiem mojego olewania danego zagadnienia…
i nie marudze…
I o ile w 1 i 2 klasie faktycznie za fajnie nie było na matmie to teraz też w domu ćwiczę co jakiś czas…
“,,,Programowanie. Tutaj frustracja jest chyba największa. Nie wszyscy są urodzonymi programistami, jednak tak się składa, że do zrozumienia podstaw pisania programów w Pascalu potrzeba przynajmniej podstaw merytorycznych.,,,”
Zaznaczyłem u siebie, że kto chciał ten Pascala się nauczył…
Bo jakby nie było nauczyciel tłumaczył to dość dobrze…
“,,,Pewnie narażam się na potężny atak, bo moje poglądy są drastycznie,,,”
Wsumie mamy podobny pogląd w tej sprawie
Kolega Michał uwielbia tak robić
- na matematyce szczególnie…
Więc cała negatywna energia przechodzi na nauczyciela, który wstawił nam jedynkę…
Jasne, dostając złą ocenę najlepiej besztać nauczyciela
Bywa, że też tak robię, ale po jakimś czasie biorę się za siebie i daje radę ;). NA kimś trzeba się wyżyć w takiej chwili
“,,,Mam dosyć wysłuchiwania tych bezzasadnych narzekań na wszystkich i wszystko,,,”
Dobrze wiesz, że obecnie problem mamy tylko i wyłacznie do nauczyciela specjalizacji…
I nie powiesz mi, że tobie się podoba to co jest na lekcji…
“,,,Żeby nie było żadnego kontrataku na mnie później, muszę zaznaczyć, że notka ta nie jest atakiem na Stuq’a w związku z jego notką.,,,”
Nawet gdybyś tego nie napisał to ja tu żadengo ataku na mnie nie widzę
PS:
Jakie to ciastko jadłeś??
Pozdro
grudzień 3, 2007 @ 6:01 pm
BenQ ty sie uczysz bo nie masz internetu
a ja mam same 3 z maty :/ i nie twierdze ze nauczycielka zle uczy, wrecz przeciwnie ja tam wszystko kapuje co ona powie a zawsze ale to zawsze jak nie rozumiem to ja moge poprosic i ona podejdzie i mi wytlumaczy wiec nie pierdolcie ze za szybko tlumaczy :PP
co do pudziana to oceny są jasne, klarowne i każdy wie na czym stoi
w tym momencie pretensje mam tylko do grizzliego; wiem co sie dzieje na waszych zajebistych lekcjach specjalizacji a i moje sa nie lepsze :/ nie ma to jak przerabiac historie poczty… albo robic 10x cos w stylu szklanka w corelu :/ w dodatku ten facet ma jakies powazne kurwa problemy ze soba, i oblesny jest :/ obrzydza mnie w straszliwy wręcz sposób :/
jesli chodzi o zrozumienie tego co sie dzieje na lekcji to nie umiem tylko podazac za tokiem rozumowania nauczycielki z fizyki… ale tej sztuki nie umiałam od poczatku xD
grudzień 4, 2007 @ 1:37 pm
@Kolega Michał uwielbia tak robić
- na matematyce szczególnie…
No o takich mi właśnie chodziło
Ogólnie chodziło mi o wiadomą część klasy, która ma pretensje do wszystkich i do wszystkiego, tylko nie do siebie :/
grudzień 6, 2007 @ 4:08 pm
“Ogólnie chodziło mi o wiadomą część klasy, która ma pretensje do wszystkich i do wszystkiego, tylko nie do siebie :/”
dlatego ja bym zrobił z jednej klasy dwie małe!
bo ta ‘wiadoma’ częśc chyba znalazła sie tu przez pomyłke..
Na matematyce, jest szybko, czasem za bardzo, ale kto chce ten da rade.
Nauczyciel z programowania jest moim zdaniem najlepszy. od początku był moim ulubionym, lecz ostatnio zranił moje serce, ale dziś ukoił me cierpienie batonikiem z okazji mikołajek
Soisk podoba mi się co roku mniej. W pierwszej klasie dużo i zawsze sie robiło, w drugiej słabiej, teraz czasem siedzimy bezczynnie całą lekcje… Nauczyciel się zepsuł przez ten czas.
Specjalizacji nie skomentuje
grudzień 10, 2007 @ 2:26 pm
bo moje poglądy są drastycznie inne od poglądów reszty
mnie to mówisz? :D
SOISK jaki jest taki jest no i da się go strawić o ile w pierwszej klasie nie chodziłem i miałem zaszczyt przestudiować zeszyty Stuq to w 2 praktycznie nic nie robiłem a teraz to już kompletnie nic nie robię :/ no może w sumie 30 minut coś tam popiszę ale sama lekcja jest prowadzona ciekawie i śmiesnzie
Programowanie - nauczyciel jest przygotowany na każdą lekcje i szczerze sie przyznam, że lubię go :D
czasem jest nieprzyjemny i wredny ale tym bardziej go za to lubię xD
Historia - nauczyciel z pewnością najbardziej szanowany w całej szkole, nigdy nie spotkałem takiej osoby z tak ogromną wiedzą, większość nauczycieli powinna się uczyć od niego bycia nauczycielem!!
daj następną część i żeby była specjalizacja tam!!