Paranoja…

marzec 29, 2006

Tak sobie myślę, że gdybym chciał napisać o wszystkim, co chciałbym powiedzieć…to albo posnęlibyście wszyscy albo…skończyła by się długość notki (hehe). Nie będę marudził, że pani z technologii informacyjnej zdenerwowała się nie na żarty. Tak bardzo, że teraz każdy wolny czas, na którym moi koledzy nie będą produkować się z przygotowanego materiału, poświęcimy…HTMLowi. To mnie pani postraszyła. Najgorsze jest jednak, że pani nie da sobie powiedzieć, że ja wiem więcej i nie mam zamiaru pisać o przestarzałych znacznikach HTMLa, tworząc w domu - na zlecenie - CMS w XHTMLu / PHP / SQL… Mam mój nadwyrężony na siłowni nadgarstek produkować dla jakiegoś nudnawego HTMLa? Dobra, miałem nie zaczynać tego tematu… Są ciekawsze rzeczy na tym świecie. Na przykład sny.

No, do cholery…żeby człowiekowi śniły się jakieś głupoty bez ładu i składu - można się obudzić i zapomnieć. Tylko jeśli sny coraz częściej mają podobną strukturę, bohaterów… Są jak taka nieskładna i wymieszana seria odcinków telenoweli. I według mnie wcale nie mówią o przyszłości, sny nie dają znaków… Tylko przy odrobinie szczęścia pokazują nam to, co chowa się głęboko w nas, w obszarach podświadomości do której człowiek nie może tak poprostu zajrzeć. Jeśli zastanowimy się nad każdym ich szczegółem, stworzą logiczną całość… Pokażą nam, że w głebi siebie jesteśmy o kogoś zasdrośni, chociaż nawet o tym nie wiemy. Sam się temu dziwię, ale podświadomość to jeden z najprawdziwszych cudów, które możemy doświadczać. Nikt z nas chyba nie będzie oczyszczającym sobie umysł buddystą, który wie, co myśli o nim ktoś inny zaglądając w jego wnętrze… Sen pozwoli nam przynajmniej zajrzeć w głąb siebie…

Przepraszam za taką wydumaną i filozoficzną notkę, mam nadzieję, że ktokolwiek dotrwał do końca. Jeśli naprawdę było nie ciekawie to powiedzcie… Na koniec chciałbym się zapytać Kamilę jeżeli jeszcze tutaj wpada, czy podsłuchiwała w końcu to na co jej dałem namiary. Może się panna zawstydziła, a może z powodu choroby nie ma siły na takie rzeczy…


Takie sprytne…

marzec 27, 2006

To był długi weekend… Tylko, że nie leniwy, ech… Na początek, chciałbym wyładować całą moją frustrację, spowodowaną jedym małym gnojkiem… Przez niego z mojego odwyku komputerowego nic nie wyszlo, bo cały dzień spędzałem na uszczelnianiu realmadrid.pl Kretyn ma 13 lat i myśli, żę jest Bogiem bo potrafić użyć exploita na dziurę w bazie danych… Jak ja nie cierpię czegoś takiego… W dodatku nie widziałem się z moją damą…bo jest chora. A dzisiaj siedzę szczęśliwy w domu i piszę tego posta bo PRIMO: napisałem na bdb. sprawdzian z matematyki, a ponadto dostałem wreszcie upragnione zlecenie na stronkę PHP/SQL/XHTML za całe DWIE SETKI polskich złotych…Powiedzcie, że się cieszycie… :) Jeśli dodać do tego, że wiosna w pełni i boiska są suche, to życie zaczyna się na nowo… Następny weekend nosi nazwę "piłka nożna" i nikt mnie przed tym nie powstrzyma. Dodałem do linków stronę Avenged Sevenfold… kompletnie wpadłem w ich twórczość… Chłopaki są z USA a ostatni album nagrali w Mieście aniołów. Graja melodyjnego hardcore punk rocka z domieszką metalu. Domieszką, jak to brzmi… Zachęcam (szczególnie jedną taką :) do ściągnięcia nie których kawałków. Jak się uprę, to nagram na płytę i dam Rupertowi, on da siostrze Kamili a siostra wiadomo komu… I zobaczymy co z tego wyjdzie :)    


A miał być K-Meleon…

marzec 24, 2006

W ostatnich dniach siadłem sobie przed moją jednostką roboczą i…zacząłem sobie przypominać moje początki w internecie. Zacznijmy od tego, że nie mam zamiru zagłębiać was w to co sobie przypomniałem (mógłbym was zawstydzić). Chcę tylko wyjawić, że doszedłem do momentu, gdy używałem IExplorera jako przeglądarki internetowej. Zniesmaczony poszedłem dalej, a tam był już Avant Browser, przez chwilę Opera i na końcu Mozilla Firefox, na którą trafiłem w poszukiwaniu jedynego słusznego bezpieczeństwa i szybkości. A ponieważ mój Firefox ostatnio denerwuje mnie coraz bardziej, postanowiłem zaryzykować i…no właśnie, co zainstalować? Coś nietypowego napewno… Zainstalowałem więc K-Meleona, ultraszybką przeglądarkę wpełni kompatybilną z obecnymi standardami panującymi w internecie. Po chwiowym zauroczeniu prędkością, przyszedł czas na otrzeźwienie. Bo i owszem, moja wiedza informatyczna jest bardzo zaawansowana, ale konfiguracja zaawansowanych opcji K-Meleona jest toporna - mimo, że nie jest trudna, to jednak bardzo czasochłonna. W dodatku wiele rzeczy nadal wymaga dopracowania (sam mam tworzyć foldery dla pluginsów ?!). Żal mi trochę, ściska mnie w myszce, ale musiałem powrócić do mojego Firefoxa. Może za pół roku będę mógł napisać o K-Meleonie jeszcze raz?


Chleb powszedni…

marzec 22, 2006

Ruszyło. Wreszcie robię porządnego CMSa, który w dodatku będzie miał zastosowania praktyczne. Wprawdzie mam drobne problemy z localhostem, który potrzebny mi jest do testowania PHP + MySQL, ale jakoś się temu zaradzi… Póki co w szkole koledzy (w zasadzie tylko jeden)…dostarcza mi codziennej porcji śmiechu, uparcie twierdząć, że jestem kompletnym zerem w Counter Strike (nieważne którego, od 1.5 do Zero), co więcej - jego 7:0 jest wynikiem umiejętności, moje - szczęścia. A już najlepsze jest to, że to on gra w CSa od miesiąca, a ja od 3 lat… Bynajmniej w/w kolega nie jest powodem mej frustracji a jedynie uśmiechu na twarzy, bo byle głupek z tak błahego powodu jednak mnie nie wyprowadzi z równowagi. Niedługo wrzucę tutaj adres do wersji beta mojego portfolio. Zachęcam równiez do obejrzenia pośrednich efektów mojej pracy na stronie Real Madrid.


Poszerzanie horyzontów…

marzec 20, 2006

Trzeba się wziąść za poznawanie nowych technologii… Zastój w mojej wiedzy na temat server-side'ów a także zwykłego XHTML'a trwa zbyt długo. Szybko trzeba się wziąść do roboty. Mniej siedzenia przed kompem - więcej czytania :) I kreatywność… Już wiem, że razem z Unojędrzejem z realmadrid.pl będę pichcić nową skórkę, która wykazywać się będzie drastycznymi zmianami w stosunku do poprzednich oferowanych przez w/w stronę. Mam też w planie budowę małego CMS'a do celów dydaktycznych i naukowych - przynajmniej moja klasa (szkoła?) bedzie miała z tego pożytek. Tylko trzeba wreszcie wziąść się do roboty…


Inauguracja

marzec 18, 2006

Postanowiłem założyć tegoż bloga, by przelać na bity wszystko co siedzi w mojej głowie, a co nie mogę powiedzieć innym bo zwyczajnie ich zanudzę. Długo szukałem jakiegoś sprawnego systemu blogowego i znalazłem, przypadkowo w zasadzie. Wpadłem na blog Vee Diary, wyglądał bardzo przejrzyście, więc skorzystałem. I tak oto widzicie pierwsze efekty mojej ekhm…pracy.